Odpowiedzialność geodety – funkcjonariusza publicznego

Czyli jak praktyka odbiega od zdrowego rozsądku

Ustawa z dnia 20 stycznia 2011 r. o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych za rażące naruszenie prawa (Dz.U. z 2011 Nr 34, poz. 173) obciąża taką odpowiedzialnością do wysokości rocznego wynagrodzenia.
Ustawa określa zasady odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych wobec Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego lub innych podmiotów ponoszących odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej, za działania lub zaniechania prowadzące do rażącego naruszenia prawa oraz zasady postępowania w przedmiocie takiej odpowiedzialności (cytat z Ustawy).

Dlaczego nikt się nie boi?
Natura „szkody ubezpieczeniowej” wynikającej z odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego opisanej w Ustawie ma kilka ciekawych aspektów. Po pierwsze, przez dziesiątki lat poprzedniego systemu politycznego nie było praktyki skarżenia urzędników, co długo jeszcze będzie pokutowało w mentalności dorosłych obywateli. Było to przecież walenie głową w mur. Po drugie, czas jaki musi upłynąć od „działania lub zaniechania” do obciążenia funkcjonariusza publicznego przez jego pracodawcę jest dramatycznie długi (po wyczerpaniu pełnej procedury zgłaszania roszczeń, odwoływania się, skarżenia, procesu sądowego, kolejnego odwoływania się, kasacji … i skutecznego wyegzekwowania roszczenia przez poszkodowanego), że od 17 maja 2011 roku (data wejścia w życie Ustawy) niewiele słychać o przypadkach obciążenia funkcjonariusza odpowiedzialnością materialną. To jest czynnik, który studzi zainteresowanie zakupem polis przez indywidualne osoby. Nie znaczy to jednak, że takie procesy nie mają miejsca. Mają i za jakiś czas znajdą swój finał. Niektóre w kieszeniach funkcjonariuszy.

Jaka jest rzeczywistość?
Skarb Państwa i jednostki samorządu terytorialnego wypłacają co roku dziesiątki milionów złotych tytułem odszkodowań za wadliwe decyzje funkcjonariuszy publicznych. Ten właśnie fakt legł u podstaw uchwalenia ustawy. Aby zasądzane od Skarbu Państwa roszczenia nie obciążały podatników (tym samym budżetu), ustawodawca postanowił sięgnąć do kieszeni samych urzędników odpowiedzialnych za szkodę.

Jak praktyka (ubezpieczania się) odbiega od zdrowego rozsądku? (a czasami dalej) 🙂
Przede wszystkim niewielki odsetek funkcjonariuszy czuje potrzebę ubezpieczenia i wykupuje polisę. W tych przypadkach jednak, gdy funkcjonariusze publiczni są „ubezpieczeni”, najczęściej bywa tak, że to urząd (ich zatrudniający) dokonuje zakupu polisy OC funkcjonariuszy publicznych przy okazji corocznego odnowienia umów ubezpieczenia majątku. Najczęściej niestety jest to umowa grupowa (ubezpieczeni są wszyscy urzędnicy) z jedną sumą gwarancyjną (limitem) na wszystkie wypadki mające swoje źródło w datach ważności polisy (act committed trigger). Słabość takiej polisy polega na tym, że jedno roszczenie może wyczerpać limit polisy, ewentualne kolejne roszczenia pozostawiając bez pokrycia.

Równie ciekawie jest wtedy, kiedy polisy są już co prawda indywidualne, lecz odpowiedzialność ubezpieczyciela występuje tylko w przypadku, kiedy zgłoszenie roszczenia nastąpi w datach ważności polisy (claims made triggerr). W tym przypadku funkcjonariusz jest tak długo bezpieczny, jak długo kupuje kolejne, tak samo skonstruowane polisy.
Litościwie nie wspomnę już o tym, że kupowanie takiej polisy przez urząd… za pieniądze publiczne… I jeszcze, że być może powinien być to przychód osobisty każdego funkcjonariusza rozliczany w PIT…

Czysty układ
Najlepszym rozwiązaniem jest zakup indywidualnej polisy OC funkcjonariusza publicznego, obejmującej odpowiedzialnością wszystkie zdarzenia (działania lub zaniechania) mające miejsce w datach ważności polisy (act committed trigger). Nie jest wcale droga, a nie budzi wątpliwości co do właściwego pokrycia ryzyka (obejmuje wszystkie roszczenia do czasu ich przedawnienia – nawet 10 lat!). Jest na rynku oferta spełniająca te warunki, pozwala nawet na objęcie ubezpieczeniem okresów minionych (do początku funkcjonowania Ustawy).  Znaleźć można ją na www.wpsu.pl .

Dodaj komentarz